Infolinia: +48 91 46 61 857

Białuty: zakończono ostatni etap badań miejsca ukrycia szczątków ofiar niemieckiego obozu KL Soldau.

wrz 25, 2026

Białuty: zakończono ostatni etap badań miejsca ukrycia szczątków ofiar niemieckiego obozu KL Soldau.

Białuty: zakończono ostatni etap badań miejsca ukrycia szczątków ofiar niemieckiego obozu KL Soldau.

Naukowcy Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie zakończyli piąty, ostatni sezon badań w lesie białuckim koło Działdowa. W latach 1940–1941 Niemcy zamordowali tu około 12 tysięcy osób, a w 1944 roku spalili ich ciała, by ukryć zbrodnię. W ciągu pięciu sezonów badacze zabezpieczyli ponad 18 ton ludzkich prochów i przepalonych szczątków. Pozyskali też materiał genetyczny od co najmniej 142 ofiar.

Tegoroczne prace trwały od 14 do 22 września 2026 roku. Prowadzono je w ramach projektu „Badania miejsca ukrycia szczątków ofiar niemieckiego obozu KL Soldau (Działdowo) w Białutach”, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projektem kierował dr hab. n. med. Andrzej Ossowski, prof. PUM. Badania realizowano we współpracy z Oddziałową Komisją Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Gdańsku, a śledztwo nadzoruje prokurator Tomasz Jankowski. Wcześniejsze sezony prowadzono w latach 2019, 2021, 2022 i 2024. W skład zespołu wchodzili archeolodzy, antropolodzy, genetycy, specjaliści medycyny sądowej i kryminalistyki.

Zbrodnia, której ślady miały zniknąć

Las pod Białutami był jednym z głównych miejsc egzekucji więźniów obozu KL Soldau. Pierwszymi ofiarami byli przedstawiciele polskiej inteligencji: nauczyciele, duchowni, urzędnicy, działacze społeczni i ziemianie, zamordowani w ramach Intelligenzaktion. W 1940 roku grzebano tu pacjentów szpitali psychiatrycznych zabitych w mobilnej komorze gazowej. W 1941 roku, podczas epidemii tyfusu w obozie, chowano tu zmarłych i rozstrzeliwano zarażonych więźniów.

Wiosną 1944 roku Niemcy przeprowadzili na tym terenie Aktion 1005, czyli akcję zacierania śladów masowych mordów. Więźniowie z Sonderkommando 1005 musieli wydobyć ciała z grobów, spalić je na stosach, rozdrobnić pozostałe kości i zakopać popioły. Po zakończeniu akcji ich również zamordowano. Właśnie dlatego szczątki kostne odnalezione podczas badań to jedynie niewielka część szczątków ofiar. Z około 12 tysięcy zamordowanych do naszych czasów przetrwały głównie kości przeoczone przez sprawców, zwłaszcza drobne kości dłoni, zęby i fragmenty czaszek.

e748517c-18e4-4974-8de1-9bd22f9ac549 dc99965e-e96a-47fa-ba15-c7ba729ee081 0b3a7cd6-3887-47ff-aba0-eb7d61216fe3 c29f95f9-c823-4666-b187-aa28b098b167

Grób nr 7: egzekucja w przygotowanym dole

W tym roku zbadano w całości grób nr 7 o długości 27 m, szerokości do 4,3 m i głębokości 2 m. Mimo że sprawcy opróżnili go z ciał w 1944 roku, w zasypisku zachowały się drobne kości ludzkie oraz 937 przedmiotów. Aż 876 z nich to elementy niemieckiej amunicji pistoletowej (9 mm i 7,65 mm) oraz karabinowej Mauser kal. 7,92 mm, wyprodukowanej w latach 1925–1941. Pociski znalezione poniżej dna mogiły dowodzą, że ofiary rozstrzelano bezpośrednio w wykopanym wcześniej dole. Guziki, sprzączki, obuwie, grzebienie, łyżki, okulary i polskie dewocjonalia wskazują, że zamordowani byli polskimi cywilami, zarówno mężczyznami, jak i kobietami. Egzekucja odbyła się najprawdopodobniej w 1941 roku.

316a4abd-84f9-443a-8da0-822582a9e6a3 17debdfa-0b0b-4051-9072-71598559807b ef765906-9001-4d0b-8670-5b64fd98e258

Antropolodzy sądowi z Katedry Medycyny Sądowej PUM, dr Joanna Drath i dr Agata Bisiecka, ustalili wstępnie, że w grobie nr 7 znajdowały się szczątki co najmniej 76 osób dorosłych, 3 dzieci i 1 noworodka. Na kościach czaszek, żuchwach, kręgach szyjnych oraz kościach przedramion i dłoni stwierdzono obrażenia okołośmiertne, a na części czaszek otwory postrzałowe.

Liczba ofiar pochowanych w tej mogile była jednak wielokrotnie wyższa. Na podstawie wymiarów grobu oraz szacunków z analogicznych miejsc eksterminacji można przyjąć, że spoczywało w nim od 800 do 1400 osób. Ogromna różnica między tą liczbą a liczbą osób ustaloną na podstawie zachowanych kości pokazuje skalę akcji zacierania śladów. W 1944 roku sprawcy wydobyli i spalili niemal wszystkie ciała.

– Każdy przedmiot, który wydobywamy z ziemi, jest świadectwem zbrodni. Rozmieszczenie łusek i pocisków, szczególnie tych wbitych poniżej dna mogiły, pozwala nam dokładnie odtworzyć, jak przebiegała egzekucja. Ofiary stały lub klęczały w wykopanym wcześniej dole i tam zostały rozstrzelane. Równie wymowne są rzeczy osobiste: grzebienie, łyżki, okulary, medaliki. To przedmioty zwykłych ludzi, którzy nie spodziewali się, że idą na śmierć. Sprawcy w 1944 roku zadbali, by nie zostało po nich nic, ale nie zdołali zatrzeć wszystkiego. To, co przeoczyli, pozwala nam dziś odtworzyć przebieg zbrodni – mówi Joanna Jarzęcka-Stąporek, kierownik prac archeologicznych.

fca435e6-5f98-45e3-b514-ac3c8447db18 27b0c6a9-9008-42ce-8f1d-315316fa04d9 2511a14e-3d55-48e9-b2e2-45f833908c93 

Ponad 18 ton ludzkich prochów

W pobliżu grobu nr 7 odsłonięto wcześniej pozostałości dwóch stosów, na których palono zwłoki. Około 800 m dalej znajdowało się pole grzebalne z sześcioma masowymi mogiłami. Po ekshumacji w 1944 roku sprawcy wsypali do dwóch z nich popioły spalonych ofiar. W grobie nr 2 odkryto warstwę popiołów i przepalonych, rozdrobnionych kości o wadze 16,7 tony i objętości 12 m³. W grobie nr 1 znaleziono kolejne 1,5 tony, z czego część ukryto w drewnianej skrzyni. W popiołach zachowały się sprzączki, guziki, krzyżyki, medaliki, fragmenty różańców i monety z okresu II RP.

W ciągu pięciu sezonów przebadano 2000 m² lasu. Odsłonięto 7 masowych mogił, 2 stosy i miejsce składowania wydobytych ciał. Zabezpieczono ponad 18 ton ludzkich prochów i przepalonych szczątków oraz ponad 3300 przedmiotów związanych ze zbrodnią i próbami jej zatarcia.

– Białuty to pierwsze w historii miejsce eksterminacji, które zbadaliśmy tak dokładnie. Udało nam się udokumentować zarówno samą zbrodnię, jak i późniejszą akcję jej zacierania w ramach Aktion 1005. Odsłoniliśmy groby, w których rozstrzeliwano ludzi, stosy, na których palono ich ciała, miejsce, gdzie składowano wydobyte zwłoki, i doły, w których ukryto popioły. Dzięki temu możemy krok po kroku odtworzyć, jak Niemcy mordowali, a potem próbowali wymazać ślady swoich zbrodni. To unikatowy materiał dowodowy, którego nie da się już podważyć – mówi prof. Andrzej Ossowski.

Wymiar humanitarny i naukowy

Badania w Białutach mają przede wszystkim wymiar humanitarny. Ich celem jest przywrócenie tożsamości ofiarom, które sprawcy chcieli pozbawić nie tylko życia, ale i pamięci. Ze wszystkich zbadanych grobów wyodrębniono szczątki co najmniej 142 osób (134 dorosłych i 8 dzieci), od których można uzyskać profile genetyczne. Po zebraniu materiału porównawczego od rodzin możliwa będzie próba identyfikacji tych ofiar. Zidentyfikowane szczątki mogą zostać przekazane bliskim i godnie pochowane. Zebrane dowody służą też śledztwu IPN i utrwalają pamięć o zbrodni na polskiej ludności cywilnej.

643f94c2-dca3-4245-8991-a9820d059a34

Równie ważny jest wymiar naukowy. Połączenie archeologii, antropologii, genetyki, medycyny sądowej i kryminalistyki pozwoliło szczegółowo odtworzyć przebieg egzekucji i mechanizm zacierania śladów. Wypracowaną w Białutach metodykę poszukiwań, ekshumacji i analizy silnie rozdrobnionych i przepalonych szczątków będzie można wykorzystać w badaniach kolejnych miejsc zbrodni z okresu II wojny światowej oraz współczesnych konfliktów.

Zadanie realizowane w ramach programu rządowego „Groby i cmentarze wojenne w kraju”. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.”